Zmarły Witold Pyrkosz w „M jak Miłość”. AI przekracza granice moralności
Entuzjaści polskich seriali z pewnością zdążyli zapoznać się już z informacją, że do kultowego serialu „M jak miłość” ma wrócić Witold Pyrkosz. Powrót zmarłego aktora ma umożliwić sztuczna inteligencja. W jubileuszowym odcinku telenoweli Barbara ma w poruszającej scenie odnaleźć list pozostawiony przez jej zmarłego męża, który zostanie przeczytany wygenerowanym przez AI głosem Pyrkosza. Producenci zapowiedzieli również scenę, w której zobaczymy odtworzone przez sztuczną inteligencję postacie młodych Basi i Lucka przechadzające się po sadzie. Czy to nie przesada?

Teresa Lipowska, również grająca w serialu główną bohaterkę wyznaje, że choć nie miała jeszcze okazji obejrzeć scen wygenerowanych przez AI, ma wobec tego pomysłu mieszane uczucia. I rzeczywiście, choć naśladownictwo nie jest oczywiście czymś z zasady nieetycznym, powszechnie pojawiającą się intuicją jest, że w przypadku imitacji tworzonej przez sztuczną inteligencję coś jest jednak nie tak.
Budząca dyskusje koncepcja twórców „M jak miłość” rymuje się z funkcjonującym od niedawna w sieci niepokojącym trendem. O ile nie jest niczym kontrowersyjnym przechowywanie w rodzinnych albumach zdjęć zmarłych osób na ich pamiątkę, coraz popularniejszym trendem w internecie staje jednak ostatnio „ożywianie” takich fotografii – sprawianie, że twarz zmarłej osoby porusza się, uśmiecha, spogląda nam w oczy. Wydaje się, że w tym geście kryje się już coś etycznie niepokojącego, jakbyśmy powoli przekraczali granicę między pamięcią a złudzeniem.
Od jakiegoś czasu możemy również zapoznać się z informacjami, że sztuczna inteligencja radzi sobie z testami na empatię, a często wypada w nich nawet lepiej niż przeciętny człowiek. Testuje się też roboty opiekuńcze, które mają rozmawiać z osobami starszymi czy samotnymi. Skoro potrafią naśladować ludzkie zachowania i emocje, dlaczego nie miałyby pełnić takich funkcji? — możemy zapytać.
Gdzieś po drodze zapominamy jednak, że sednem, w którym kryje się wartość rozmowy między ludźmi jest jej autentyczność. Być może maszyny potrafią rozmawiać „tak, jakby” nas rozumiały, jednak właśnie w tym „tak jak” kryje się zasadniczy problem.
Co z tego, że coś jest „tak jak”, skoro nie jest tym samym? Nie wyobrażamy sobie przecież zapłacić za podrobiony obraz Mona Lisy równowartości oryginału, choćby był on identyczny w każdym aspekcie, ani też wymiany własnej obrączki ślubnej na jej nieodróżnialną kopię. Choćby nawet oba obiekty były w znaczeniu dosłownym „takie same”, nigdy nie będą „tymi samymi”.
Problem jest bardzo wyraźny, gdy chodzi o zło widoczne – o dezinformację, kradzież wizerunku, czy naruszenie praw autorskich. Osoba wykorzystująca AI w tych celach jest przeciwnikiem, którego łatwo rozpoznać. Dużo głębszy problem stanowi nieprawda, na którą godzimy się dobrowolnie, np. imitowanie obecności osób, które odeszły, maskowanie samotności, oglądanie siebie w sztucznie wygenerowanych scenach, które moglibyśmy przecież przeżyć naprawdę. AI daje nam nieznane dotąd możliwości ucieczki przed rzeczywistością.
Być może niepokój towarzyszący rozwojowi sztucznej inteligencji stanie się dla nas impulsem do przebudzenia. Od dawna bowiem funkcjonujemy w kulturze zdominowanej przez zjawiskowość. Zło coraz częściej definiowane jest przez zjawisko nieprzyjemności, bólu, czy też krzywdy. Zapomnieliśmy tymczasem o wewnętrznej wartości czynu, o godności. Liczy się to, co widzialne i dające się odczuć.
W Klubie Jagiellońskim podejmowaliśmy temat AI już wielokrotnie. O przejaskrawionym obrazie sztucznej inteligencji pisał niedawno na naszych łamach Maciej Witkowski, przypominając jak daleko od postaw typowo ludzkich pozostaje AI. Mateusz Kukla z kolei, pokazuje w swoim tekście, że dyskusja o autentyczność dzieł pojawiała się już przy okazji zmian technologicznych.
Być może rozwój AI przypomni nam, jak istotne jest rozróżnienie między tym, czym coś naprawdę jest, a tym, co tylko wygląda jak coś innego – czyli między rzeczą a jej pozorem.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.








