Grał w “M jak miłość” jako dziecko. Wyznał, komu zawdzięcza najwięcej
Franciszek Przybylski pojawił się wraz z mamą w “Dzień dobry TVN”, gdzie wrócił wspomnieniami do czasu na planie “M jak miłość”. Dziś ma na koncie reżyserski debiut, ale spędzone w “Emce” odcisnęły na nim swoje piętno. — Ukrywał się, gdy szedł do sklepu — mówiła jego mama.
To był czas, który pamiętam, jak z innego życia. To bardzo intensywne wspomnienia, bo to rodzaj popularności, o której się dziś nie myśli, bo rzadko co ma dziś taką oglądalność. Dla mnie jako dziecka to było trudne, zawstydzające, ale też to trwało tak długo, że to po prostu było życie, brałem to jak pewnik
“Pomogły mi lata terapii”
Myślę, że najtrudniejsza była ta zazdrość i to nie od rówieśników, tylko od rodziców, że to nie ich dzieci są tak popularne. Pomogły mi lata terapii, żeby nauczyć się to nazywać to, że fakt, iż jestem w centrum uwagi, nie znaczy, że chcę być od kogoś lepszy, tylko po prostu tak jest. Duża przygoda, która mnie bardzo wzmocniła
Oczywiście, że tak. To miał być jeden sezon, coś nowego, koniec 90. lat. Pamiętam taki moment, gdy szliśmy ulicą i jakaś grupa ludzi zaczepiła Franka i on się tak zawstydził, a ja sobie zdałam sprawę, co to się może stać. U szczytu popularności wychodziłeś do sklepu i wkładałeś czapkę z daszkiem, apaszkę, bluzę z kapturem, żeby pani w sklepie cię nie rozpoznała
Dominika była elementem fundamentalnie odpowiedzialnym za to, że ja przeżyłem tę całą przygodę. Była uziemieniem w tej bardzo dziwnej rzeczywistości. Pozwalała mi się ugruntować i orientować się, że to jest tylko praca, a my jako ludzie jesteśmy naprawdę. Bardzo dużo jej zawdzięczam








